czwartek, 11 września 2025

ANAMOPISZE____JAK

 ANAMOPISZE.


--------------------


Jak patrzeć z miłością chrześcijańską na nieprzyjaciół?

____________________________________________________________________________________________________________

-kochać pomimo wszystko. nie wyrażać swojej opinii, na temat ich - wad. Krytykować łagodnie, z klasą. 

Nie mówić wszystkiego, co się myśli, ale myśleć - jak wygląda to, co się mówi.

Bardziej - o tym, co te słowa mogą uczynić dobrego, i jak nie spowodować nimi zła.

---------------

Traktować nieprzyjaciół - jak kogoś ważnego, nawet, gdy nie ceni się - go w taki sposób.

---------------

Traktować - tę osobę, jakby się ją lubiło, w sposób - kulturalny i przyjazny, bez - zbędnego spoufalania.

---------------

Nie myśleć, co  by się - zrobiło KOMUŚ, ale dla kogoś - dobrego.

Nie używać epitetów - choćby prawdziwych, ale - bardziej miłych słów - w stosunku - do - OSÓB. 


---------------



JAK BYĆ......................................?   MĄDRYM - studiować MĄDROŚĆ i naprawdę nią żyć. Mieć dobrą relację z BOGIEM. BYĆ śnieżnobiałym i wydawać dobre owoce - zgodne z dobrą wiarą.        

.

JAK NIE BYĆ KRYTYCZNYM WOBEC BLIŹNICH?

Przede wszystkim - brać pod uwagę - że nikt nie jest wolny od wad. I dotyczy to również nas. 

.

JAK WALCZYĆ Z NAŁOGAMI? 

Oddać życie JEZUSOWI. Ograniczać to, co jest nałogiem. Być oszczędnym w gestach i słowach. 

.

JAK UBIERAĆ SIĘ Z KLASĄ?

W dopasowane, ale nie obcisłe ubrania. Nie muszą być markowe - wystarczy, że - są - wyprane, czyste, i niepomięte. 

Bez wielkich, gęstych wzorów, najlepiej klasycznie, nie zbyt - błyszczące i bogate materiałowo. 

.

JAK ZYSKAĆ PRZYJACIÓŁ? 

-wspólne -kulturalne i przyzwoite- zainteresowania

-błyskanie dowcipem

-znanie ciekawostek - historycznych i kulturowych - w formie angedot

-posiadanie i rozwijanie wielu talentów, niekoniecznie - gromadzenie pieniędzy

-posiadanie żywego zainteresowania drugą osobą, ale nie przesadnego.

.

JAK HODOWAĆ ROŚLINY? 

-podlewać, trzymać w nasłonecznionym-ale-zacienionym trochę miejscu 

-modlić się o wzrost. 

.

***


piątek, 29 sierpnia 2025

EGOIZM I EGOTYZM

EGOIZM I EGOTYZM


Trudno sprostać cudzym oczekiwaniom, kiedy w pierwszej kolejności – powinniśmy sprostać własnym.

Bez cudzego planu na nasze życie, choć nieraz może on być pomocny.

Napewno nie jest egoizmem żyć dla siebie, dbać o siebie.

Bo życie działa tak, że kiedy zaczynamy zaniedbywać siebie – z wyglądu, inteligencji, czy finansowo – inni – zaczynają nas lekceważyć i wręcz okazywać nam pogardę. Trzeba dbać o siebie.
Bo nikt nie będzie za nas – dbał o to, co dla nas ważne. I nie chodzi tu o szczęście, a codzienność. Szarą Rzeczywistość.

Nie jest egoizmem – patrzeć codziennie na swoje odbicie w lustrze, zamiast – na czyjeś. Napewno nie jest też egoizmem – nosić swoje buty zamiast czyichś.

I to nieprawda, że – żyjemy dla kogoś – żyjemy dla BOGa, ale też sami dla siebie.
Zbawia BÓG naszą duszę, nie naszą i kogoś-przylepę. Choć ludzie czasem zbawiają się zbiorowo i nie. Nawet, jeśli kogoś zbawi przy naszej lub nie – okazji, to jednak – mamy swoje ciało i swoją duszę – osobno, nawet w małżeństwie. 

Nie jest też – egoizmem uczyć się i zarabiać pieniądze. Żeby się uczyć – trzeba mieć warunki, a do tego trzeba mieć pieniądze. I odwrotnie.
Żeby mieć – dzieci trzeba mieć pieniądze, żeby mieć rodzinę, bliską osobę, żeby – żyć wśród ludzi albo – z dala od nich. I to też – trzeba umieć. Dbać o to, by to mieć.

Jeśli sami nie płaczemy nad swoim bólem, nikt szczerze nie zapłacze nad naszym, a nawet jeśli – to i tak nam nie pomoże... przeżyć – naszego życia za nas.

Nie jest egoizmem – sprzątać po sobie, a nie chcieć po kimś.
Nie, bo każdy powinien sprzątać po sobie. Nawet, jeśli jest – w jakiś sposób niepełnosprawny, uzależniony, czy zmęczony.

Nie jest egoizmem – nie wyciągąć – uzależnionego z uzależnienia, z którego on – wyjść nie chce. To jego decyzja i wybory, musimy dbać -  sami o siebie, by przy nim, nie „utonąć”. To też wymaga siły i nie jest egoizmem.

Nie jest EGOIZMEM. CO właściwie znaczy to SŁOWO? Kupować rzeczy z myślą o sobie, jeśli zaniedbujemy siebie – jak mamy dbać o kogoś?

To nie egoizm, że jeden – ma więcej talentów i determinacji w życiu, a inny mniej – bo jednego bardziej – wytrenowała życie i zależy mu bardziej... nie na materialiźmie, ale – na tym, by – jakoś żyć, bo przecież żyć musi.
Nie dla innych, dla siebie – sam ze sobą. I dla Boga oczywiście.
.
Nie jest – egoizmem – rozwijanie talentów, a wręcz powinnością. To nauka, z której są pieniądze – zdolność do pracy, nie by – żyć na poziomie i puszyć się, ale – by zwyczajnie przetrwać.
.
Nie jest egoizmem – nie mieć czasu dla egoistów nie mających – ich dla nas.
Ludzie są przy innych tylko wtedy, kiedy mają z tego korzyści.
Nawet taki... wolontariat.
Kiedy nie jesteśmy dla kogoś – produktywni lub atrakcyjni w żaden sposób – oni = wydają się być – tak odlegli dla nas, jak tylko – mogą być  - nieprzyjaciele, a przecież – nieraz – chodzi nam o bycie – blisko – z rodziną, czy bliskimi osobami.
Jednak, jeśli osoby w naszym otoczeniu – walczą również ze swoimi słabościami i tak zwanym życiem, to oni sami mogą nie mieć dla nas – czasu i serca. 
Czy my wtedy powinniśmy mieć – więcej altruizmu niż oni? 
Abslutnie możemy, jeśli mamy wielkie serca, ale – nie musimy.
To nie zimny chów – kiedy pozostawiamy innych samym sobie – doglądając ich tylko czasem. 
Każdy zdobywa/ma w życiu tylko tyle, ile umie – zdobyć/mieć/znieść/przeżyć.
I my – i inni – wokół nas. 
PODSUMOWANIE: TO nie egoizm – płakać i żyć w samotności, to instynkt samozachowawczy, który działa prawidłowo. 
.



PODSUMOWANIE – DLACZEGO MÓWIĘ

 

  1. Wiem, że nie jestem PISARKĄ, ale ostatnio próbowałam -

    przemyśleć pewne sprawy w życiu, i wtedy oto powstał taki - dłuższy tekst. JESTEM CIEKAWA UWAG na ten temat, jeśli ktoś przeczyta. POZDRAWIAM.

    ***

    -------------------
    PODSUMOWANIE – DLACZEGO MÓWIĘ

    Czasem nie wiem, co powiedzieć. Bo czasem nie wiem, kto słucha i jakby chciał wykorzystać to, co mówię. Na dobre lub złe. Mimo wszystko – mówię i tak, bo nie można się tak całkiem – nie komunikować z nikim.

    Mówię, bo chcę, by mnie słuchano i lubię słuchać innych. Mówię, bo wyciągam – rękę – do porozumienia, dialogu.
    Mówię, bo szukam odpowiedzi na pytania, które zadaję. I odpowiadam na zadawane pytania.
    Mówię, nie tyle, by być słyszaną (nie po to), ale by – zaznaczyć swoją obecność, czasem jakiś fakt podkreślić, wyrazić prawdę.
    BY – przemówić do siebie i do kogoś. By wyrazić na głos myśli.

    Mówię, bo czasem – trudno, a nawet nie można milczeć.
    Mówię, bo stojąc z boku, czy pośrodku nawet, czasem – widzę więcej niż inni.
    I tak to jest – mniej więcej, że – wtedy warto podzielić się jakąś rzeczą z innymi.
    Warto – odezwać – choćby do Lustra, czy pustych ścian, tłumu ludzi, lub – bliskich-dalekich osób.

    Mówię, bo jestem – ale jestem nie dlatego, że mówię. Jestem, bo jestem – tu gdzie jestem, by być. I za chwilę znów będę gdzieś indziej.
    Teraz – poruszam się do przodu, starając nie cofać do tyłu.
    Lubię swoje słowa – generalnie, ale w zasadzie nie wszystkie. Bo wiem, że czasem mogą być – raniące – powiedziane w nieodpowiedni czas, nieodpowiednim tonem.
    A ktoś może – je – w nieodpowiedni sposób zrozumieć.
    Albo nie zrozumieć – częściowo lub wcale.

    Mówię – bo wiem, że – milczenie nic nie zmienia, kiedy trzeba się odezwać.
    Mówię – bo wiem, że – milczałam – zbyt długo, w momencie, w którym nie odzywał się nikt, a przychodziła na mnie kolej i ja również – byłam cicho, zbyt cicho.
    Zbyt cicho dla siebie i innych.
    Bez powodu i z powodem.
    Z rozumem, i bez – po przemyśleniu i spontanicznie. Zarazem, jednakże. Ale – nie wszystko warto wyrażać – nie w czas, poniewczasie – można żałować słów.
    Czasem bywają jak miód, a czasem – jak piołun, ale ponoć i piołun leczy, choć to inny rodzaj lekarstwa.
    Słowa płyną spod palców, jak górski potok, krople wody rozbijające się o mistyczny-mityczny papier.
    I nie ma – zmiłuj – w niektórych momentach, a w niektórych – jest miłosierdzia aż w bród.
    Tego nigdy nie ma zbyt dużo – zbyt dużo dobra. Wielu nawet narzeka, że – jest go zawsze zbyt mało. Przymiotniki, rzeczowniki, słowa i jeszcze raz SŁOWA.
    Ile razy – będę żałować, że je wyrażałam, niech pomna będę właśnie na TWE MIŁOSIERDZIE BOŻE – gdy cudzie i moje – dialogi i monologi – pisane i mówione będą odbijać się po mojej głowie – echem.
    Nie mam zbyt wielu ambicji wyrażania myśli – nie wyrzeźbię ich w skale, nie wszystkie, choć teoretycznie byłoby to możliwe.
    Czy ktoś widział taką KSIĄŻKĘ – rzeźbioną w skale?

    Tarapaty i kłopoty codziennego dnia – cofają nas do tyłu, albo popychają do przodu. Nie każdy jest reżyserem swojego życia, bo jest nim BÓG>
    Możemy jednak w pewnym sensie i stopniu być KOWALAMI – WŁASNEGO LOSU> A kowal, jak wiadomo – wykuwa tyle, ile zdoła.
    Na ile starczy mu czasu i umiejętności.
    Dla siebie lub innych.
    Jak wiadomo, kowali – na jedną wioskę czy miasto – nie wypada/ło nigdy zbyt wielu.
    Były też inne zawody.
    Zawód – NAUCZYCIEL, pisarz, bard, lekarz.
    No, ale tyle o średniowieczu.


    Myślami buduję to, co przede mną, podsumowując to, co za mną. W teraźniejszości – się samookreślam.
    Co jest wartościowe to to, że – umiem nazwać pewne rzeczy, choć co do innych nie mam właściwego poznania.
    I nie wiem, czy chcę i czy muszę mieć, jednak, jeśli – coś poznam, - na pewno wyciągnę z tego lekcję, która uczyni mnie mądrzejszą.

    Warto wierzyć w lepszą przyszłość, bo ona ma sens i cel.
    Jeśli tracimy wiarę – w to, to tracimy – coś, co jest ważnym motorem i celem w życiu.

    ROZDZIAŁ II

    STARANIA
    Warto się starać o dobro, zamiast o zło.
    ZŁO nie przynosi korzyści, tylko straty, choć czasem – jest – w formie pokus, ubrane w szaty dobra.

poniedziałek, 30 czerwca 2025

ANAMO_PISZE_FILOZOFICZNIE

 1) ARTYKUŁ::::::: by ANAMO1


Pracuję ciężko każdego dnia. Robię przerwę. Odpoczywam, mniej lub bardziej - produktywnie, relaksująco, wyciszająco.

Szukam samej siebie w głębi swojego JA> w innych. Szukam siebie, ale czasem bardziej - szukam Boga. Szukam głębi duchowej i religijnej, bo bez tego wszystko jest - płytkie i nie ma sensu.

Próbuję uratować siebie i innych - swoim dobrym wpływem, na złe decyzje. Próbuję podejmować dobre decyzje.

By uratować siebie i innych od tego, co we mnie niedobre.

Dla siebie i innych. Dla tak zwanego otoczenia, rodziny, bliskich i dalekich ludzi, a także tych, którzy nie muszą i nie powinni być wrogami dla mnie, nie są - z mojej strony, czasem - bywają ze swojej.


***


Nadzieja - maleje u mnie i wzrasta. Zwiększam starania, odzyskuję - to, co pozornie było przegrane, na nowo - uczę się - żyć, marzyć, śnić.

Nadrabiam - milczenie. Nadrabiam braki słów. 

Kiedy - muszę - milczę, kiedy muszę, mówię. Czasem - kiedy chcę - mówię, kiedy chcę - milczę.

Próbuję - znaleźć - balans, równowagę, harmonię.


Patrzę - jak ludzie - odchodzą - z życia, wycofują się z różnych aktywności, koło mnie, czasem umierają - bliscy i dalecy.


Ufam, bo ufać trzeba. Bardziej Bogu, niż sobie.

Ufam, że - będzie lepiej, może inaczej, a może podobnie, jak było.

Może w nowych słowach i sytuacjach, twarzach odkryję coś innego - spodziewanego lub nie.

Jestem i na tak, i na nie - choć czasem bardziej na tak, czasem bardziej na nie.

W świecie szarości, ale też czerni i bieli.

Próbuję - być jednoznaczna z tym białym i z tym czarnym.

Znaczy się, osobiście wolałabym być bardziej biała, niż czarna, czy szara. Bo szarość to zabrudzona biel, pomieszanie barw. Biały - kolor - czystości. Czarny, kolor - śmierci. Szary - ziemskie życie.

Ale każdy kolor to kolor. 

Chcę być koloru świętości. Jak bardzo mi do tego daleko?

Nie wiem, ale wciąż się uczę życia, bo żyć warto. Dla siebie, dla innych, dla Boga, wśród innych.

Fajnie, naprawdę fajnie by było - stać w Prawdzie, i wiedzieć, że - napewno się żyje w BOGU, i chodzi - w światłości, nie tylko "chodzi, egzystuje, i poprostu żyje", tak czy inaczej - ale... dla BOGA.



...


piątek, 20 czerwca 2025

CZEGO NAUCZYŁAM SIĘ PRZED 30. ANAMO_PSYCHOLOGICZNIE:

 CZEGO NAUCZYŁAM SIĘ    PRZED 30.    ANAMO_PSYCHOLOGICZNIE:


1. Nie każdy kogo spotykasz - kocha cię, czy lubi - w taki sam sposób. Czy nawet - wogóle.
2. Własną pracą - zachodzi - się dalej niż cudzą (obserwując na przykładach).
3. Talent - to nic innego jak wyćwiczona umiejętność.
4. Rodzina - to środowisko z którego się pochodzi - połączona przez krew, ale - i bliscy - znajomi, przyjaciele - mogą być jak rodzina.
5. Najlepsze lifehacki - wymyśla człowiek - zdesperowany, "musząc" coś zrobić... osiągnąć w życiu, pod presją czasu i ludzi, oraz - dla siebie, z miłości do siebie i swojego życia.
6. Jeśli nie będzie CZŁOWIEK cenił i kochał siebie - bardziej niż bliźnich, bo na 1wszym miejscu trzeba kochać BOGA - bliźni - zaczną nas deptać... życiowo-toksycznie. Miłość do siebie - to zdrowy egoizm, kiedy jesteśmy - nadmiernymi - altruistami.
7. Wrażliwość - to nie wada, ale bardzo dobra cecha - wspomagająca inteligencję - pomagająca - w życiu - widzieć więcej, niż - przeciętnie by się - widziało. I czuło - przy przeciętnym ilorazie inteligencji. 
8. Każdy w życiu - potrzebuje i poszukuje - głębi życiowej; BOGA.
9. Trzeba traktować innych dobrze - bo tak chcemy być traktowani - a zasiane uczynki wracają (nie KARMA KOCIA, a - BIBLIA;   "Co zasiejesz to zbierzesz"...)
10. "HOJNEGO *W DOBRYM* dawcę MIŁUJE BÓG.


sobota, 29 marca 2025

JEZU, BOŻE, DUCHU ŚWIĘTY bądź ze mną

JEZU, BOŻE, DUCHU ŚWIĘTY
bądź ze mną:
-w moich problemach i ich rozwiązaniach
-w biedzie i powodzeniu, bogactwie
-w chorobie i zdrowiu, życiu i śmierci
-w świecie i poza nim
-w moich - myślach, słowach, czynach, w moich modlitwach
-w moich kontaktach z ludźmi, duszami, osobami, Tobą
-w radościach, smutkach i żalach, nawet w poczuciu winy
-w samotności i w towarzystwie
-w poszukiwaniach i pobożności
-w braku nauki i wykształceniu, w talentach i ich braku
-NA WSZYSTKICH MOICH ŻYCIOWYCH DROGACH
-w słabościach i sile - Ty bądź moją siłą
-bądź MOIM SKARBEM JEDYNYM

_____________________________________________________



piątek, 21 marca 2025

DROGA KRZYŻOWA - z A.M. -21.03.2025r

___________________________________
___________________________________
.
__________________
__________________
DROGA KRZYŻOWA - z A.M.     -21.03.2025r



I - WYROK
Przyjmuję na siebie osądzające wyroki, bez względu na to, ile w nich Prawdy, a ile nie.
Wiem, że zasłużyłam na różne rzeczy, które mnie - spotykają, a jeśli nie - gdyby nie - to wiem, że są one dla mnie próbą wytrwałości w wierze.\ Mimo wszystko, ufam, Boże, że TY znasz Prawdę i Kiedyś Objawisz mi JĄ CAŁĄ, BO TY SAM JESTEŚ PRAWDĄ. OBJAWIONĄ. Dla nas i naszego zbawienia, dla mnie.


II - PRZYJĘCIE KRZYŻA
Nie odrzucam tego, co boli. A boli wiele, i to nie na ciele. Choć - może - jeśli dusza z ciałem są tak blisko. Tak bardzo blisko tego, co nie jest radością. Wszechogarniający, przygnębiający smutek, pomimo światełka Nadziei. Że - coś jeszcze przed nami, POTEM.

III PIERWSZY UPADEK
Zawahanie. Upadek. IŚĆ dalej, czy nie. Zaufać, czy nie? Kiedy boli. A przecież warto UFAĆ, jeśli nie to, to nic nie warto.
Warto jest - nie - "wierzyć w cokolwiek", ale - w obietnicę ZBAWIENIA, po trudnym życiu, co tu na ziemi jest jak CZYŚCIEC ZA ŻYCIA> wszystko (ponoć jest po coś, i nie tylko... ponoć... to święta PRAWDA - dana przez BOGA. -  że nie ma w życiu - i śmierci - PRZYPADKÓW> Wszystko jest - po coś.)

IV SPOTKANIE Z MATKĄ, MARYJĄ
Matka zawsze kocha najbardziej. Przy Ojcu, jakim Jest Bóg i ziemski Ojciec. I rozumie, na ile kocha. Kocha, na ile rozumie.
Ale - pociesza i stoi murem za swoim dzieckiem, nawet, jeśli nie może wiele, to jej Matczyna Miłość zawsze prowadzi i chroni. W przeciwnościach. Pod górę, z krzyżem, cierpienia. Z bólem, żalem i wszystkim, co nas dotyczy i spotyka.

V POMOC SZYMONA Z CYRENY
Niechętnie, ale jednak, ktoś podchodzi, przychodzi i udziela Pomocy. Z wiarą, że - może to potrzebne, że powinien. I to daje wiele, choć nie ujmuje wiele bólu i cierpienia, człowiek jednak czuje, że nie jest SAM. A to znaczy... dużo. Dużo więcej, niż inni sądzą.

VI SPOTKANIE I POMOC
Otarcie Łez, czy twarzy, spotkanie zapadające w pamięć. Niepowtarzalne, ale zostawiające po sobie ślad. W dwojgu serc, na dowód i pamiątkę dla innych, materialne ślady tego spotkania. W wierze. W dobru, choć - w złych okolicznościach. Święte spotkanie.

VII PIERWSZY UPADEK
Zwątpienie. Czy aby napewno dam radę? Czy wytrwam, czy starczy mi sił, na to, co przede mną? A przede mną niełatwa droga. Mimo wszystko, idę, bo warto. Taki jest cel. Dotrzeć na Koniec Drogi i Iść DALEJ.

VIII PŁACZĄCE NIEWIASTY
Tak często ktoś nam współczuje, tak często litujemy się też nad sobą. Ale prawdziwy żal to taki, z właściwych powodów. Najpierw nad swoją własną grzesznością, później, nad grzesznością innych - bo przecież na nich też mamy wpływ - dobry/i/lub zły - i oni na nas.

IX DRUGI UPADEK
Kolejne zwątpienie, choć cel podróży już blisko. Ból wydaje się nas przygniatać. To powoduje myśli o rezygnacji, czy warto? Czy dotrwam? Mimo wszystko - podnoszę się i dię dalej. Tak trzeba.

X CIERPIENIE
Ból wydaje się przekraczać nasze zdolności rozumienia, ale - jednocześnie - nie jest ponad to, co moglibyśmy znieść. Nie zniewala do końca, prowadzi, pokazuje drogę, choć jest - uporczywy i - dokuczliwy. Nie mija. Ani na chwilę. Idziemy dalej.

XI KRZYŻOWANIE
Gwoździe osądu wbijają się - we wrażliwe ciało naszej duszy. Przeszywają nas - powodując - okrutny dyskomfort, niemal krzyk wyrywający się z piersi. Bóg to jeden jednak wie, czy milczymy, czy nie.

XII BOLEŚCI I RANY
Kto zapłacze nad cierpieniem? A kto nad ranami, widocznymi śladami po nim? Nikt nie czuje naszego bólu bardziej, niż MY SAMI. I może - jeszcze KTOŚ. Ktoś bardzo bliski nam, ale to teraz - nasza pora, by cierpieć.

XIII WYNISZCZONE CIAŁO
Ostatkiem sił - oddychamy - tym, co było - naszym życiem do tej pory, bo KONIEC JUŻ BLISKO. BARDZO BLISKO. PRZERAŻAJĄCO BLISKO.

XIV TAJEMNICA ŚMIERCI
ŚMIERĆ> nie jest KOŃCEM, a początkiem. PO niej też - przychodzi - oddech. Warto wierzyć, że jest coś, poza nią. I w nieśmiertelność DUSZY. W JEJ DOBRE PRZEZNACZENIE - w MIŁOSIERDZIE BOŻE i przebaczenie grzechów, po żalu za nie. BÓG JEST DOBRY I JEST MIŁOŚCIĄ, pomimo wszystko.


___________________________________
___________________________________

wtorek, 11 marca 2025

CZEGO NAUCZYŁO MNIE ŻYCIE? (WŁASNE WNIOSKI)

 
--------------------------------------------------------


CZEGO NAUCZYŁO MNIE ŻYCIE? (WŁASNE WNIOSKI)

-Nigdy nie jest za późno na naukę
-Nie każdy będzie lubił nas w takim samym stopniu, jak my jego i nie musi
-Nie musimy lubić bardzo każdego człowieka na swojej drodze życiowej, ale za każdego powinniśmy się modlić, i każdemu życzyć dobrze
-Nie jesteśmy bardziej święci i grzeszni, niż jesteśmy
-Niektóre rzeczy to gra wyobraźni
-Nie należy ufać każdej myśli, która pojawia się w naszej głowie
-AI nie zastąpi rozumu, ani żadna maszyna, czy ułatwienie
-Własna praca liczy się bardziej niż cudza
-Lepiej być skromnym, niż pysznym i zawstydzonym
-Słowa przychodzą łatwiej, niż czyny
-Myśli prowadzą do słów, a słowa do czynów - często tak jest, ale nie zawsze
-Jak myślimy, tacy jesteśmy
-To, co dla innego jest stratą dla innego jest zyskiem
-Moje szczęście może być dla kogoś bólem, i odwrotnie
-W życiu warto spełniać dobre marzenia
-Człowiek dochodzi najwyżej radząc sobie sam, bez pomocy innych
-Samodzielnie można osiągnąć większy sukces, niż grupa ludzi, trzeba tylko być wytrwałym
-Małe grono bliskich osób znaczy więcej, niż - luźne, a słabe znajomości
-Najważniejsze, jak człowiek docenia samego siebie
-Wiara w Boga i pewność siebie to podstawa
-Racjonalizacja nie zastąpi wiary.
-A czyn znaczy więcej, niż słowo.
--------------------------------------------------------

by anamo.

niedziela, 9 marca 2025

 MOJE PISANIE - ANAMO - Z PODANIEM RĄK - CZYLI PRÓBA GODZENIA FIKCJI Z RZECZYWISTOŚCIĄ:
AUTOR: ANAMO
DATA: MARZEC2025


---------------------

Notatki od autora: Z podaniem rąk - nawiązanie do próby [pogodzenia się] z kimś ważnym, przy - podaniu rąk.
Jaki jest tego efekt? Efekt próby? Zobaczymy, ale wiem, że czeka nas jeszcze wiele ciekawych Przygód przez duże P.



PISANIE:

Witamy się - podaniem rąk, inaczej, niż ja witam się do tej pory, witałam z koleżankami, lekkim przytuleniem, uściskiem.



.




Nie mam pieniędzy, ale czarna kawa z dodatkiem mleka i niemal 3 małymi łyżeczkami cukru, smakuje prawie tak samo.
Jakby te pieniądze były. Koniec, czy początek miesiąca - jeden pies - wszystko jedno - nadszedł czas - zaciskania pasa i liczenia oszczędności.
Herbata ma gorzki smak, kiedy ciebie nie ma, zwykle przecież jesteś. Nauczyłam się przy tobie pić - herbatę - oglądając telewizję w twojej obecności, czy jakiś serial.
Bo tak łatwiej spędzać czas, niż samotnie - jak jest się razem. Nie mam potrzeby ukrywania się w kuchni i picia - w samotnie - jej, w obawie, że zakłócisz przebieg moich myśli. Już nie.
Powoli uczę się i chyba nauczyłam już - przebywać w twoim towarzystwie i zachowywać całkiem swobodnie - względem tego, kim jesteś ty, a kim - ja.
To nie jest świeża sprawa, bo jesteśmy ze sobą od X lat. A X lat, to kawał czasu.
Rzadko zdarza mi się myśleć przy tobie na głos, a przecież - kiedyś bywałam tak refleksyjna, że - dzieliłam się z mamą - niemal każdą swoją myślą, no, ale ty nie jesteś - moją mamą, tylko chłopakiem, powiedziałabym nawet więcej, mężczyzną... więc nie interesują cię tam kobiece sprawy i poglądy na życie, świat.
Bo swoje masz już wyrobione i to ze swojego, męskiego punktu widzenia.


-Co robisz? - pytasz, jakbyś chciał krzyknąć, lekko podniesionym głosem.
-Nic. - odpowiadam w odruchu obronnym - A co mam robić? - nie dodaję - według ciebie, bo to faktycznie mogłoby zabrzmieć niegrzecznie i spowodować krzyk, czy kłótnię.
Zamierzam odwrócić głowę i pogrążyć się w lekturze książki, ale ty znów zerkasz na mój telefon.
Jakbyś patrzył, czy z kimś nie piszę. A z kim, przecież mam ciebie.
A koleżanki, po pewnym czasie - długiego - nieodzywania się do siebie, które z resztą nigdy nie były mi zbyt bliskie, w końcu - po trochu przestały być koleżankami.
Książka, którą czytam, o czym jest...? Jeśli nie o życiu, życiu innych ludzi, opisanych ze szczyptą fanatazji i filozofii własnej autorki.
Lubię tak zwane świeże książki, które pokazują inne spojrzenie na rzeczywistość, nieco inne od mojego, ale mogące mnie wzbogacić o coś, o poglądy, bo w gruncie rzeczy do moich podobne.

Jak by to powiedzieć...? W gęstwinie dusz kryje się głos, który bardzo chciałby się ujawnić.
W poplątanej materii rzeczywistości, jak jakiś mroczny, lub - całkiem zwyczajny, zmierzający do światłości byt, ale z dobrym zamiarem - w przeciwnieństwie do złego bytu - chcę się - wydostać, wypłynąć na powierzchnię.

Szukam w myślach, w głowie wspomnień, które dają nadzieję i niosą światło, prócz pojedynczych słów i strzępków ruchomych obrazów znajduję tylko słowa. Słowa opisujące - daną sytuację.
Odwołujące się - do tych, które minęły, a które może stworzyły - obecną.

Zbiegłe z głowy myśli - układam w sensownie zdania, niektóre z nich nawet, wypowiadam na głos, jeśli są istotne, w sposób zrozumiały dla ciebie, ze znacznie mniejszym bagażem emocjonalnym, niż - naprawdę czuję - w sercu.

Na początku bałam się z tobą rozmawiać, mimo, że czułam, że w niektórych rzeczach nadajemy na tych samych falach.
Nie mówiłam w sposób rozbudowany. Nie chciałeś tego słuchać. Mówiłam jednak o sobie, z czego ty w przeciwieństwie do mnie nie byłeś zadowolony. Mówiłeś, że to egocentryzm. A ja, człowiek, który w gruncie rzeczy żył zawsze sam dla siebie - pośród wielu ludzi, nie rozumiałam o co ci chodzi. Bo przed tobą nie było nikogo dla mnie.
A i ty przecież nie interesujesz się mną bardziej, niż jesteś w stanie - wychwycić czy zauważyć po moim zachowaniu.
Wyczuwasz moje humory i nie chcesz, bym była w złym nastroju. Tego mi nie wolno, przy tobie.
Nie chcesz, bym cię tym zatruwała, i była - inaczej niż - pozytywna, czymś innym, niż młodą, pozytywną osobą.
Bo czy za fasadą ładnej buzi nie powinny kryć się ładne i piękne uczucia?
Mam ich sporo, taka jestem, ale - czasem potrzebuję też chwili ciszy i odpoczynku od zgiełku miasta, by nie wpaść w złość, pustkę, czy zagubienie - duszy.


.
threads
Desperacko chwytam dni, które próbują mi uciec. Czas jak zwykle nie zatrzymuje się - nigdy. Ani w smutku, ani w radości.
Nie kończę dawnych spraw, zaczynając inne. Podobno też tak można. Nie wszystko od razu da się dokończyć. Ale może niektóre rzeczy nigdy nie powinny mieć początku.
Zranione serce bije tak samo intensywnie jak dawniej.
Wyrażam uczucia trudne do opisania, łącząc literki w słowa, a słowa w zdania.

Pociesza Nadzieja, która każe nie zwątpić, że to wszystko ma sens. Ta zabawa w życie, zabawa życiem. Nikomu nie jest łatwo.

Tak więc - bawię się - chwilami, które mnie dotykają, chwilami, które mnie otaczają, w których trwam, a które mijają.

"Lord, protect me from what I want and what I can not see".
Bo, czasem - czuję za dużo, a widzę - za mało.

Co czeka mnie kiedyś? Smutny los, jeśli nie zapracuję na nic lepszego, nic lepszego, niż mam teraz. Wątpliwości budzą się i zasypiają. Nie poddając się idę do przodu. Bo tak trzeba.

Z Nadzieją na to, że - rozpędzę burzowe chmury zebrane nad moją głową - nie wzoruję się na Nikim, ale próbuję odnaleźć samą siebie - z dzieciństwa i dawne marzenia, - by być i żyć - teraz i na przyszłość.

Życie w rozkwicie - lęków i pragnień. Życie w rozkwicie marzeń. Jak je podsumować? Całokształt pod jego koniec pokaże - "czy było warto - szaleć tak">... ale to chyba jeszcze nie koniec. Chcę wierzyć, że wiele jeszcze przede mną.

Marzenia układają - obrazy w głowie - obrazy - łączą się z "filmem" wspomnień. Są rzeczy, których nie chcę i nie potrafię zapomnieć.

Zapisane słowami, opisane obrazami, zobrazowane filmami, takie może być moje życie.
Jeśli dotrę do jego sedna, jeśli odnajdę JEGO SENS i będę mogła GO wyrazić. Osobiście.

Widzę siebie samą - w perspektywie lat.

Widzę, jak bardzo się starałam zmienić coś, dojść do pewnego punktu i miejsca, w którym - będę mogła myśleć, że - jestem - dalej niż byłam.
To mnie cieszy.

-------------

Stablizacja wymaga ciągłej pracy nad sobą, to stan i proces, a nie coś trwałego. Łatwo to stracić, trudniej wypracować, czy odzyskać.

Bardzo ciężko mi ruszyć do przodu, wziąć się za naukę, nawet - jeśli wiem, że buduje ona moją Przyszłość i jej brak - zbudował to, co mam - teraz.
Szczerze zazdroszczę osobom wykształconym, w tym, w czym ja chcę się wykształcić, ale też je podziwiam. Również szczerze.
Wykształcenie to droga do Pieniędzy i Niezależności. Nie tyle BOGACTWA samego w sobie - a osiągnięcia pozycji życiowej, w której można wybierać lepiej i mądrzej, pomagać innym i sobie.

Marudzę, ale to mój sposób na motywację. Rozmyślanie, analizowanie, kręcenie się w kółko, narzekanie. Aż w końcu odbijanie się od dna. Ale nie tylko - z powodu widzenia, jak źle jest, ale - dzięki wzbudzeniu w sobie - gasnącej Nadziei i podtrzymywaniu jej, że - może być lepiej.
Z materialnych rzeczy - kupiłam już wiele - tego, co chciałam, a nie było to tanie. Na przestrzeni lat. Wykłócone, wymodlone.
Teraz tylko się uczyć z książek.
Tak jakbym nie umiała, czy nie chciała, żyję - banalnie. A przecież - uważam się - za osobę niebanalną, o wielkich ambicjach.
Czy potrzebuję jeszcze więcej - materialnych rzeczy? Na ten moment - muszę nauczyć się używać tego, co mam.


Nie chce mi się wierzyć w to, że - ŻYCIE To DROGA KRZYŻOWA, choć tak z pewnością być musi, bo - życie czasem boli, nawet często.
Zdarzenia, ludzie, okoliczności, i nikła moc siły sprawczej mojej osoby.
A jednak wiem, że jeśli się postaram, to coś zmienię. Może nie wszystko od razu.
***


c.d.n.