MOJE PISANIE - ANAMO - Z PODANIEM RĄK - CZYLI PRÓBA GODZENIA FIKCJI Z RZECZYWISTOŚCIĄ:
AUTOR: ANAMO
DATA: MARZEC2025
---------------------
Notatki od autora: Z podaniem rąk - nawiązanie do próby [pogodzenia się] z kimś ważnym, przy - podaniu rąk.
Jaki jest tego efekt? Efekt próby? Zobaczymy, ale wiem, że czeka nas jeszcze wiele ciekawych Przygód przez duże P.
PISANIE:
Witamy się - podaniem rąk, inaczej, niż ja witam się do tej pory, witałam z koleżankami, lekkim przytuleniem, uściskiem.
.
Nie mam pieniędzy, ale czarna kawa z dodatkiem mleka i niemal 3 małymi łyżeczkami cukru, smakuje prawie tak samo.
Jakby te pieniądze były. Koniec, czy początek miesiąca - jeden pies - wszystko jedno - nadszedł czas - zaciskania pasa i liczenia oszczędności.
Herbata ma gorzki smak, kiedy ciebie nie ma, zwykle przecież jesteś. Nauczyłam się przy tobie pić - herbatę - oglądając telewizję w twojej obecności, czy jakiś serial.
Bo tak łatwiej spędzać czas, niż samotnie - jak jest się razem. Nie mam potrzeby ukrywania się w kuchni i picia - w samotnie - jej, w obawie, że zakłócisz przebieg moich myśli. Już nie.
Powoli uczę się i chyba nauczyłam już - przebywać w twoim towarzystwie i zachowywać całkiem swobodnie - względem tego, kim jesteś ty, a kim - ja.
To nie jest świeża sprawa, bo jesteśmy ze sobą od X lat. A X lat, to kawał czasu.
Rzadko zdarza mi się myśleć przy tobie na głos, a przecież - kiedyś bywałam tak refleksyjna, że - dzieliłam się z mamą - niemal każdą swoją myślą, no, ale ty nie jesteś - moją mamą, tylko chłopakiem, powiedziałabym nawet więcej, mężczyzną... więc nie interesują cię tam kobiece sprawy i poglądy na życie, świat.
Bo swoje masz już wyrobione i to ze swojego, męskiego punktu widzenia.
-Co robisz? - pytasz, jakbyś chciał krzyknąć, lekko podniesionym głosem.
-Nic. - odpowiadam w odruchu obronnym - A co mam robić? - nie dodaję - według ciebie, bo to faktycznie mogłoby zabrzmieć niegrzecznie i spowodować krzyk, czy kłótnię.
Zamierzam odwrócić głowę i pogrążyć się w lekturze książki, ale ty znów zerkasz na mój telefon.
Jakbyś patrzył, czy z kimś nie piszę. A z kim, przecież mam ciebie.
A koleżanki, po pewnym czasie - długiego - nieodzywania się do siebie, które z resztą nigdy nie były mi zbyt bliskie, w końcu - po trochu przestały być koleżankami.
Książka, którą czytam, o czym jest...? Jeśli nie o życiu, życiu innych ludzi, opisanych ze szczyptą fanatazji i filozofii własnej autorki.
Lubię tak zwane świeże książki, które pokazują inne spojrzenie na rzeczywistość, nieco inne od mojego, ale mogące mnie wzbogacić o coś, o poglądy, bo w gruncie rzeczy do moich podobne.
Jak by to powiedzieć...? W gęstwinie dusz kryje się głos, który bardzo chciałby się ujawnić.
W poplątanej materii rzeczywistości, jak jakiś mroczny, lub - całkiem zwyczajny, zmierzający do światłości byt, ale z dobrym zamiarem - w przeciwnieństwie do złego bytu - chcę się - wydostać, wypłynąć na powierzchnię.
Szukam w myślach, w głowie wspomnień, które dają nadzieję i niosą światło, prócz pojedynczych słów i strzępków ruchomych obrazów znajduję tylko słowa. Słowa opisujące - daną sytuację.
Odwołujące się - do tych, które minęły, a które może stworzyły - obecną.
Zbiegłe z głowy myśli - układam w sensownie zdania, niektóre z nich nawet, wypowiadam na głos, jeśli są istotne, w sposób zrozumiały dla ciebie, ze znacznie mniejszym bagażem emocjonalnym, niż - naprawdę czuję - w sercu.
Na początku bałam się z tobą rozmawiać, mimo, że czułam, że w niektórych rzeczach nadajemy na tych samych falach.
Nie mówiłam w sposób rozbudowany. Nie chciałeś tego słuchać. Mówiłam jednak o sobie, z czego ty w przeciwieństwie do mnie nie byłeś zadowolony. Mówiłeś, że to egocentryzm. A ja, człowiek, który w gruncie rzeczy żył zawsze sam dla siebie - pośród wielu ludzi, nie rozumiałam o co ci chodzi. Bo przed tobą nie było nikogo dla mnie.
A i ty przecież nie interesujesz się mną bardziej, niż jesteś w stanie - wychwycić czy zauważyć po moim zachowaniu.
Wyczuwasz moje humory i nie chcesz, bym była w złym nastroju. Tego mi nie wolno, przy tobie.
Nie chcesz, bym cię tym zatruwała, i była - inaczej niż - pozytywna, czymś innym, niż młodą, pozytywną osobą.
Bo czy za fasadą ładnej buzi nie powinny kryć się ładne i piękne uczucia?
Mam ich sporo, taka jestem, ale - czasem potrzebuję też chwili ciszy i odpoczynku od zgiełku miasta, by nie wpaść w złość, pustkę, czy zagubienie - duszy.
.
threads
Desperacko chwytam dni, które próbują mi uciec. Czas jak zwykle nie zatrzymuje się - nigdy. Ani w smutku, ani w radości.
Nie kończę dawnych spraw, zaczynając inne. Podobno też tak można. Nie wszystko od razu da się dokończyć. Ale może niektóre rzeczy nigdy nie powinny mieć początku.
Zranione serce bije tak samo intensywnie jak dawniej.
Wyrażam uczucia trudne do opisania, łącząc literki w słowa, a słowa w zdania.
Pociesza Nadzieja, która każe nie zwątpić, że to wszystko ma sens. Ta zabawa w życie, zabawa życiem. Nikomu nie jest łatwo.
Tak więc - bawię się - chwilami, które mnie dotykają, chwilami, które mnie otaczają, w których trwam, a które mijają.
"Lord, protect me from what I want and what I can not see".
Bo, czasem - czuję za dużo, a widzę - za mało.
Co czeka mnie kiedyś? Smutny los, jeśli nie zapracuję na nic lepszego, nic lepszego, niż mam teraz. Wątpliwości budzą się i zasypiają. Nie poddając się idę do przodu. Bo tak trzeba.
Z Nadzieją na to, że - rozpędzę burzowe chmury zebrane nad moją głową - nie wzoruję się na Nikim, ale próbuję odnaleźć samą siebie - z dzieciństwa i dawne marzenia, - by być i żyć - teraz i na przyszłość.
Życie w rozkwicie - lęków i pragnień. Życie w rozkwicie marzeń. Jak je podsumować? Całokształt pod jego koniec pokaże - "czy było warto - szaleć tak">... ale to chyba jeszcze nie koniec. Chcę wierzyć, że wiele jeszcze przede mną.
Marzenia układają - obrazy w głowie - obrazy - łączą się z "filmem" wspomnień. Są rzeczy, których nie chcę i nie potrafię zapomnieć.
Zapisane słowami, opisane obrazami, zobrazowane filmami, takie może być moje życie.
Jeśli dotrę do jego sedna, jeśli odnajdę JEGO SENS i będę mogła GO wyrazić. Osobiście.
Widzę siebie samą - w perspektywie lat.
Widzę, jak bardzo się starałam zmienić coś, dojść do pewnego punktu i miejsca, w którym - będę mogła myśleć, że - jestem - dalej niż byłam.
To mnie cieszy.
-------------
Stablizacja wymaga ciągłej pracy nad sobą, to stan i proces, a nie coś trwałego. Łatwo to stracić, trudniej wypracować, czy odzyskać.
Bardzo ciężko mi ruszyć do przodu, wziąć się za naukę, nawet - jeśli wiem, że buduje ona moją Przyszłość i jej brak - zbudował to, co mam - teraz.
Szczerze zazdroszczę osobom wykształconym, w tym, w czym ja chcę się wykształcić, ale też je podziwiam. Również szczerze.
Wykształcenie to droga do Pieniędzy i Niezależności. Nie tyle BOGACTWA samego w sobie - a osiągnięcia pozycji życiowej, w której można wybierać lepiej i mądrzej, pomagać innym i sobie.
Marudzę, ale to mój sposób na motywację. Rozmyślanie, analizowanie, kręcenie się w kółko, narzekanie. Aż w końcu odbijanie się od dna. Ale nie tylko - z powodu widzenia, jak źle jest, ale - dzięki wzbudzeniu w sobie - gasnącej Nadziei i podtrzymywaniu jej, że - może być lepiej.
Z materialnych rzeczy - kupiłam już wiele - tego, co chciałam, a nie było to tanie. Na przestrzeni lat. Wykłócone, wymodlone.
Teraz tylko się uczyć z książek.
Tak jakbym nie umiała, czy nie chciała, żyję - banalnie. A przecież - uważam się - za osobę niebanalną, o wielkich ambicjach.
Czy potrzebuję jeszcze więcej - materialnych rzeczy? Na ten moment - muszę nauczyć się używać tego, co mam.
Nie chce mi się wierzyć w to, że - ŻYCIE To DROGA KRZYŻOWA, choć tak z pewnością być musi, bo - życie czasem boli, nawet często.
Zdarzenia, ludzie, okoliczności, i nikła moc siły sprawczej mojej osoby.
A jednak wiem, że jeśli się postaram, to coś zmienię. Może nie wszystko od razu.
***
c.d.n.
niedziela, 9 marca 2025
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz