piątek, 29 sierpnia 2025

EGOIZM I EGOTYZM

EGOIZM I EGOTYZM


Trudno sprostać cudzym oczekiwaniom, kiedy w pierwszej kolejności – powinniśmy sprostać własnym.

Bez cudzego planu na nasze życie, choć nieraz może on być pomocny.

Napewno nie jest egoizmem żyć dla siebie, dbać o siebie.

Bo życie działa tak, że kiedy zaczynamy zaniedbywać siebie – z wyglądu, inteligencji, czy finansowo – inni – zaczynają nas lekceważyć i wręcz okazywać nam pogardę. Trzeba dbać o siebie.
Bo nikt nie będzie za nas – dbał o to, co dla nas ważne. I nie chodzi tu o szczęście, a codzienność. Szarą Rzeczywistość.

Nie jest egoizmem – patrzeć codziennie na swoje odbicie w lustrze, zamiast – na czyjeś. Napewno nie jest też egoizmem – nosić swoje buty zamiast czyichś.

I to nieprawda, że – żyjemy dla kogoś – żyjemy dla BOGa, ale też sami dla siebie.
Zbawia BÓG naszą duszę, nie naszą i kogoś-przylepę. Choć ludzie czasem zbawiają się zbiorowo i nie. Nawet, jeśli kogoś zbawi przy naszej lub nie – okazji, to jednak – mamy swoje ciało i swoją duszę – osobno, nawet w małżeństwie. 

Nie jest też – egoizmem uczyć się i zarabiać pieniądze. Żeby się uczyć – trzeba mieć warunki, a do tego trzeba mieć pieniądze. I odwrotnie.
Żeby mieć – dzieci trzeba mieć pieniądze, żeby mieć rodzinę, bliską osobę, żeby – żyć wśród ludzi albo – z dala od nich. I to też – trzeba umieć. Dbać o to, by to mieć.

Jeśli sami nie płaczemy nad swoim bólem, nikt szczerze nie zapłacze nad naszym, a nawet jeśli – to i tak nam nie pomoże... przeżyć – naszego życia za nas.

Nie jest egoizmem – sprzątać po sobie, a nie chcieć po kimś.
Nie, bo każdy powinien sprzątać po sobie. Nawet, jeśli jest – w jakiś sposób niepełnosprawny, uzależniony, czy zmęczony.

Nie jest egoizmem – nie wyciągąć – uzależnionego z uzależnienia, z którego on – wyjść nie chce. To jego decyzja i wybory, musimy dbać -  sami o siebie, by przy nim, nie „utonąć”. To też wymaga siły i nie jest egoizmem.

Nie jest EGOIZMEM. CO właściwie znaczy to SŁOWO? Kupować rzeczy z myślą o sobie, jeśli zaniedbujemy siebie – jak mamy dbać o kogoś?

To nie egoizm, że jeden – ma więcej talentów i determinacji w życiu, a inny mniej – bo jednego bardziej – wytrenowała życie i zależy mu bardziej... nie na materialiźmie, ale – na tym, by – jakoś żyć, bo przecież żyć musi.
Nie dla innych, dla siebie – sam ze sobą. I dla Boga oczywiście.
.
Nie jest – egoizmem – rozwijanie talentów, a wręcz powinnością. To nauka, z której są pieniądze – zdolność do pracy, nie by – żyć na poziomie i puszyć się, ale – by zwyczajnie przetrwać.
.
Nie jest egoizmem – nie mieć czasu dla egoistów nie mających – ich dla nas.
Ludzie są przy innych tylko wtedy, kiedy mają z tego korzyści.
Nawet taki... wolontariat.
Kiedy nie jesteśmy dla kogoś – produktywni lub atrakcyjni w żaden sposób – oni = wydają się być – tak odlegli dla nas, jak tylko – mogą być  - nieprzyjaciele, a przecież – nieraz – chodzi nam o bycie – blisko – z rodziną, czy bliskimi osobami.
Jednak, jeśli osoby w naszym otoczeniu – walczą również ze swoimi słabościami i tak zwanym życiem, to oni sami mogą nie mieć dla nas – czasu i serca. 
Czy my wtedy powinniśmy mieć – więcej altruizmu niż oni? 
Abslutnie możemy, jeśli mamy wielkie serca, ale – nie musimy.
To nie zimny chów – kiedy pozostawiamy innych samym sobie – doglądając ich tylko czasem. 
Każdy zdobywa/ma w życiu tylko tyle, ile umie – zdobyć/mieć/znieść/przeżyć.
I my – i inni – wokół nas. 
PODSUMOWANIE: TO nie egoizm – płakać i żyć w samotności, to instynkt samozachowawczy, który działa prawidłowo. 
.



PODSUMOWANIE – DLACZEGO MÓWIĘ

 

  1. Wiem, że nie jestem PISARKĄ, ale ostatnio próbowałam -

    przemyśleć pewne sprawy w życiu, i wtedy oto powstał taki - dłuższy tekst. JESTEM CIEKAWA UWAG na ten temat, jeśli ktoś przeczyta. POZDRAWIAM.

    ***

    -------------------
    PODSUMOWANIE – DLACZEGO MÓWIĘ

    Czasem nie wiem, co powiedzieć. Bo czasem nie wiem, kto słucha i jakby chciał wykorzystać to, co mówię. Na dobre lub złe. Mimo wszystko – mówię i tak, bo nie można się tak całkiem – nie komunikować z nikim.

    Mówię, bo chcę, by mnie słuchano i lubię słuchać innych. Mówię, bo wyciągam – rękę – do porozumienia, dialogu.
    Mówię, bo szukam odpowiedzi na pytania, które zadaję. I odpowiadam na zadawane pytania.
    Mówię, nie tyle, by być słyszaną (nie po to), ale by – zaznaczyć swoją obecność, czasem jakiś fakt podkreślić, wyrazić prawdę.
    BY – przemówić do siebie i do kogoś. By wyrazić na głos myśli.

    Mówię, bo czasem – trudno, a nawet nie można milczeć.
    Mówię, bo stojąc z boku, czy pośrodku nawet, czasem – widzę więcej niż inni.
    I tak to jest – mniej więcej, że – wtedy warto podzielić się jakąś rzeczą z innymi.
    Warto – odezwać – choćby do Lustra, czy pustych ścian, tłumu ludzi, lub – bliskich-dalekich osób.

    Mówię, bo jestem – ale jestem nie dlatego, że mówię. Jestem, bo jestem – tu gdzie jestem, by być. I za chwilę znów będę gdzieś indziej.
    Teraz – poruszam się do przodu, starając nie cofać do tyłu.
    Lubię swoje słowa – generalnie, ale w zasadzie nie wszystkie. Bo wiem, że czasem mogą być – raniące – powiedziane w nieodpowiedni czas, nieodpowiednim tonem.
    A ktoś może – je – w nieodpowiedni sposób zrozumieć.
    Albo nie zrozumieć – częściowo lub wcale.

    Mówię – bo wiem, że – milczenie nic nie zmienia, kiedy trzeba się odezwać.
    Mówię – bo wiem, że – milczałam – zbyt długo, w momencie, w którym nie odzywał się nikt, a przychodziła na mnie kolej i ja również – byłam cicho, zbyt cicho.
    Zbyt cicho dla siebie i innych.
    Bez powodu i z powodem.
    Z rozumem, i bez – po przemyśleniu i spontanicznie. Zarazem, jednakże. Ale – nie wszystko warto wyrażać – nie w czas, poniewczasie – można żałować słów.
    Czasem bywają jak miód, a czasem – jak piołun, ale ponoć i piołun leczy, choć to inny rodzaj lekarstwa.
    Słowa płyną spod palców, jak górski potok, krople wody rozbijające się o mistyczny-mityczny papier.
    I nie ma – zmiłuj – w niektórych momentach, a w niektórych – jest miłosierdzia aż w bród.
    Tego nigdy nie ma zbyt dużo – zbyt dużo dobra. Wielu nawet narzeka, że – jest go zawsze zbyt mało. Przymiotniki, rzeczowniki, słowa i jeszcze raz SŁOWA.
    Ile razy – będę żałować, że je wyrażałam, niech pomna będę właśnie na TWE MIŁOSIERDZIE BOŻE – gdy cudzie i moje – dialogi i monologi – pisane i mówione będą odbijać się po mojej głowie – echem.
    Nie mam zbyt wielu ambicji wyrażania myśli – nie wyrzeźbię ich w skale, nie wszystkie, choć teoretycznie byłoby to możliwe.
    Czy ktoś widział taką KSIĄŻKĘ – rzeźbioną w skale?

    Tarapaty i kłopoty codziennego dnia – cofają nas do tyłu, albo popychają do przodu. Nie każdy jest reżyserem swojego życia, bo jest nim BÓG>
    Możemy jednak w pewnym sensie i stopniu być KOWALAMI – WŁASNEGO LOSU> A kowal, jak wiadomo – wykuwa tyle, ile zdoła.
    Na ile starczy mu czasu i umiejętności.
    Dla siebie lub innych.
    Jak wiadomo, kowali – na jedną wioskę czy miasto – nie wypada/ło nigdy zbyt wielu.
    Były też inne zawody.
    Zawód – NAUCZYCIEL, pisarz, bard, lekarz.
    No, ale tyle o średniowieczu.


    Myślami buduję to, co przede mną, podsumowując to, co za mną. W teraźniejszości – się samookreślam.
    Co jest wartościowe to to, że – umiem nazwać pewne rzeczy, choć co do innych nie mam właściwego poznania.
    I nie wiem, czy chcę i czy muszę mieć, jednak, jeśli – coś poznam, - na pewno wyciągnę z tego lekcję, która uczyni mnie mądrzejszą.

    Warto wierzyć w lepszą przyszłość, bo ona ma sens i cel.
    Jeśli tracimy wiarę – w to, to tracimy – coś, co jest ważnym motorem i celem w życiu.

    ROZDZIAŁ II

    STARANIA
    Warto się starać o dobro, zamiast o zło.
    ZŁO nie przynosi korzyści, tylko straty, choć czasem – jest – w formie pokus, ubrane w szaty dobra.